Wydawało się, że nie będzie większym problemem znalezienie informacji biograficznych o przedstawicielu Leiki w Polsce i jego firmie. Na czym opierałem to przeświadczenie? Aparat małoobrazkowy Leica zaczął się upowszechniać na przełomie lat 20. i 30. Czy przedstawiciel ważnej firmy może pozostawać niemal anonimowy? Od początku promocja tego aparatu w Polsce była w rękach Marka Garfinkiela, który w Warszawie przy ul. Chmielnej 47a prowadził Dom Agenturowy. Od końca lat 20. do 1939 roku regularnie zamieszczał w prasie fachowej fotograficznej informacje o nowych modelach Leiki, uczestniczył w targach fotograficznych. O Garfinkielu nie wspominają jednak żadne publikacje poświęcone dziejom fotografii w Polsce, informacje o nim są niedostępne także w internecie. Pozostały więc badania archiwalne.

Na początku skierowałem pismo pod adres podany na stronie internetowej Davida Garfinkiela, którego biogram znalazłem w Wikipedii. Był francuskim malarzem i fotografem polskiego pochodzenia, który na początku lat 30. XX wieku wyemigrował do Paryża. Mógł być więc więzami pokrewieństwa powiązany z moim bohaterem. Odpowiedź nadeszła bardzo szybko. Córka D. Garfinkiela, Edith Chomentowski pisała (w tłumaczeniu z francuskiego na polski):

(…) Nie mam niestety żadnych informacji o Marku Garfinkielu, przedstawicielu Leica w Polsce w okresie międzywojennym. Mój ojciec, David Garfinkiel, miał kilku braci i siostry. Jeden z jego braci, Feliks, urodzony w 1892 roku, był fotografem, a jedno z jego dzieci, urodzone w 1937 roku, nazywało się Marek. Ale oczywiście nie jest to przedstawiciel Leica, o którym szuka Pan informacji. Jedna z sióstr mojego ojca wyszła za mąż za fotografa, Lazara Kogana, który mieszkał w Tomaszowie Mazowieckim. Mój ojciec też był fotografem i malarzem. Było wielu artystów w jego rodzinie. Cała rodzina Garfinkielów z Polski zginęła w czasie Holokaustu, mój ojciec o tym nie mówił. Może miał kuzyna o imieniu Marek Garfinkiel. Wiem też, że w latach 30. ubiegłego wieku kilkudziesięciu niemieckich Żydów zostało uratowanych przez Ernsta Leitza, szefa Leiki. Dzięki niemu!

Ten trop okazał się więc niewłaściwy. Postanowiłem zwrócić się do archiwów, w pierwszej kolejności do archiwum Żydowskiego Instytutu Historycznego w Warszawie. Odpowiedź również nadeszła natychmiastowo. Był to strzał w dziesiątkę. Mam wielką nadzieję, że tym razem podjęty trop może być właściwy. Otrzymałem obszerny list i załącznik. Okazało się, że Marek Gafinkiel, urodzony w Sierpcu (województwo mazowieckie) w 1882 roku był uważany za zaginionego od października 1939 roku (informacja podana w piśmie American Joint Distribution Committee w Warszawie do Palästina-Amt w Berlinie z dnia 18 lipca 1940 roku). Natomiast jego rodzina, żona i syn, ukrywali się podczas niemieckiej okupacji po tzw. aryjskiej stronie. W liście Monika Taras, zastępca kierownika archiwum, podała:

Zgodnie z informacjami zawartymi w formularzu krewnego (zgodnie z The Central Database of Shoah Victims’ Names Instytutu w Yad Veshem – przyp. KR), jego żoną była Felicja. Ona (ur. 1896 r.) wraz z synem Ryszardem (ur. 1935 r.) przeżyli wojnę po tzw. aryjskiej stronie. Niestety nie znamy ich dalszych losów. Przeżył też wojnę krewny Marka: Julian (ur. 1893 Sierpcu) – przed wojną również mieszkał przy ul. Chmielnej 47a. Być może brat? Z wykształcenia i zawodu lekarz (…).

Czy żyją jeszcze krewni Marka Gafinkiela? Czy uda się z nimi skontaktować? Czy posiadają jakieś pamiątki rodzinne? Z niecierpliwością czekam na odpowiedź. Liczę, że Dział Genealogiczny ŻIH odnajdzie adres rodziny mojego bohatera. A może któryś z czytelników wie coś więcej o losach warszawskiej rodziny Garfinkielów?

Kopia pisma American Joint Distribution Committee w Warszawie do Palästina-Amt w Berlinie z dnia 18.07.1940 r.

Dziękuję Paniom Edith Chomentowski oraz Monice Taras (ŻIH) za pomoc i dalsze wskazówki.

Podcast #wielkahistoriamalegoaparatu jest dostępny:
close

NEWSLETTER

Jeśli chce Pani/Pan być na bieżąco informowana/y o najnowszych odcinkach podcastu, proszę o zapisanie się na bezpłatny newsletter i dołączenie do innych subskrybentów.
Zapisując się na newsletter, akceptuje Pani/Pan zasady opisane w Polityce prywatności.

Wypisanie się z prenumeraty newslettera jest możliwe w każdej chwili.