Od podjęcia decyzji przez Ernsta Leitza latem 1924 roku o zakończeniu doświadczeń i przejściu do seryjnej produkcji nowego aparatu fotograficznego, do faktycznego jej rozpoczęcia minęły kolejne miesiące. W tym czasie w zakładach Leitza stworzono podstawy wytwarzania nowego produktu. Na targach wiosennych w Lipsku w 1925 roku przedstawiono publicznie po raz pierwszy model Leiki I. W następnych latach doskonalono go. Leica w tym czasie miała dwóch poważnych konkurentów w zakresie fotografii, firmy Carla Zeissa w Europie i Kodaka w Ameryce. By nowy produkt Leitza mógł przynosić zyski, należało stworzyć odpowiednią politykę marketingową. Istotnym wyzwaniem okazała się zmiana przyzwyczajeń fotografów, tak zawodowych, jak amatorów.

Skutki narady

Prace nad doskonaleniem prototypu Leiki toczyły się przez całą pierwszą połowę 1924 roku. Wiosną Oskar Barnack poprawił działanie migawki. Zastosował dwie światłoszczelne kurtyny, które w czasie naciągania filmu nachodziły na siebie. Dzięki temu umieszczanie na obiektywie zatyczki w czasie tej czynności nie było już konieczne. 17 czerwca 1924 roku Ernst Leitz zgłosił wynalazek Barnacka do urzędu patentowego.

Prototyp był gotowy. W połowie 1924 roku Ernst Leitz podjął decyzję o wprowadzeniu prototypu do seryjnej produkcji. W następnych miesiącach wykonano wiele prac przygotowawczych, które miały usprawnić produkcję. Zakłady Leitza wkroczyły na nieznany teren (pomijam epizod produkcji obiektywów z początku nowego wieku). Należało zaadoptować część pomieszczeń lub wznieść nowe na potrzeby produkcji aparatu, zakupić lub stworzyć narzędzia do masowego wytwarzania małych, precyzyjnych części, pracowników z innych działów oraz nowozatrudnionych należało odpowiednio przeszkolić. Problemy te zadowalająco udało się rozwiązać dopiero w następnych latach.

Zastanawiano się także nad nazwą przyszłego produktu. Padały różne nazwy, rozważano różne opcje (widoczne jest to na przykładzie broszur z instrukcją obsługi wydanych przez Leitza w 1925 roku). Początkowo Ernst Leitz proponował nazwać aparat od nazwiska jego twórcy, „Barnack Camera” (aparat Barnacka). Jednak po dyskusji zrezygnowano z tego. Nazwisko Barnacka nie było znane w świecie fotografii, nie mogło więc przyciągnąć potencjalnych kupców. Następnie zaproponowano nazwę „Leca”. Była to kombinacja pierwszych liter od „Leitz” i „Camera”. Jednak nazwa nie brzmiała zbyt dźwięcznie i mogła być pomylona z francuskim aparatem o nazwie „Eka” („l’Eka”). Ostatecznie zdecydowano się na wykorzystanie nie dwóch a trzech pierwszych liter nazwiska właściciela firmy. Nazwa „Leica” brzmiała elegancko i można ją było łatwo zapamiętać.

Cena jednostkowa aparatu była bardzo wysoka (do aparatu dołączono skórzany futerał, dalmierz, bęben do wywoływania oraz powiększalnik). Przewidywano, że będzie kosztować ok. 420 marek (po dodaniu filtrów żółtych i trzech rolek filmu cena wzrastała do 450 marek). Był to pięciokrotny miesięczny zarobek wykwalifikowanego robotnika. Zatem tylko fotoamatorzy z warstw zamożniejszych mogli sobie pozwolić na taki wydatek.

Konkurencja

Innym problemem była konkurencja w branży fotograficznej. W połowie lat 20. XX wieku w Europie dominowały aparaty Carla Zeissa, natomiast w Stanach Zjednoczonych, produkty firmy Kodak. O te dwa rynki zbytu chciał powalczyć także Ernst Leitz. Pod koniec XIX wieku Carl Zeiss specjalizował się w produkcji mikroskopów oraz obiektywów fotograficznych. W 1902 roku podjął decyzji o produkcji własnego aparatu fotograficznego. Siedem lat później doprowadził do stworzenia związku czterech producentów aparatów, którzy przejściowo popadli w kłopoty finansowe i w ścisłej współpracy mogli widzieć szansę przetrwania.

W ten sposób chciał skonsolidować przemysł fotograficzny i znacząco ograniczyć lub wyeliminować konkurencję. Tak powstała „ICA” (Internationale Camera Actiengesellschaft) z siedzibą w Dreźnie. W szybkim tempie grupa ta stała się wiodąca w Europie i rzeczywiście zdominowała cały rynek fotograficzny. Do aparatów fotograficznych, doszły szybko inne urządzenia, jak projektory do przezroczy oraz epidiaskopy. I wojna światowa i wprowadzenie wysokich ceł na niemieckie produkty nie pogorszyły notowań grupy.

W 1920 roku zatrudniała 2200 osób, a w katalogu „ICA” z 1922 roku prezentowano prawie 80 modeli aparatów fotograficznych (wśród nich były aparaty na płyty, na filmy o różnych formatach, aparaty stereo, lustrzanki oraz podróżne). Do tego dochodziły kasety, statywy, urządzenia do reprodukcji i powiększeń, różne obiektywy Zeissa, filtry i inne urządzenia. W 1926 roku doszło do fuzji czterech firm, w jej wyniku powstał Zeiss Ikon AG.

Innym konkurentem dla Leitza był aparat Kodaka, bardzo popularny w Stanach Zjednoczonych. Jego twórcą był urzędnik bankowy i fotoamator, Georg Eastmann (1854-1932). W 1888 roku wprowadził na rynek nowy aparat, który szybko okazał się sukcesem. Zdecydowała o nim prostota działania, wprowadzenie celuloidowego filmu w rolce, aż w końcu usługi oferujące fotoamatorom wywoływanie i robienie odbitek. We wniosku patentowym tak scharakteryzowano nowy aparat (Eastmann otrzymał patent w Anglii 9 maja 1888 roku na „aparaty, migawki, błony zwojowe”):

Składa się z prostego pudełka z umieszczoną na jednym końcu migawką i błoną zwojową na drugim.

Estmann połączył kasetę na papier światłoczuły (poprzednik elastycznej błony światłoczułej) z prostym aparatem i mechanizmem migawki. Papier był pokrywany warstwą żelatyny lub kolodionu. Na nią nakładało się emulsję światłoczułą. Po naświetleniu emulsja była odrywana od warstwy papieru i poddawana dalszej obróbce. Jedna rolka papieru światłoczułego pozwalała na zrobienie 100 negatywów o wielkości 6,4 cm. Aparat pozwalał na fotografowanie obiektów położonych w odległości większej niż 1 metr.

Proces zrobienia zdjęcia był bardzo uproszczony. Wystarczyło skierować obiektyw w stronę obiektu, zwolnić migawkę, na koniec przewinąć film, by przygotować aparat do wykonania następnego zdjęcia. Na tym nie kończył się pomysł Estmanna. Po zrobieniu wszystkich zdjęć oddawano aparat do fabryki albo sprzedawcy. Naświetlona błona była tam wywoływana. Następnie do aparatu zakładano nową rolkę. Aparat z nową rolką i odbitkami trafiał z powrotem do właściciela, zadowolonego z tak wygodnego osiągania najważniejszego dla niego celu – uzyskania własnego zdjęcia.

Zasadą działania systemu Kodaka jest rozdzielenie zadania – pisał Eastmann w broszurze „The Kodak Primer” –, które może wykonać każdy, polegającego na wykonaniu zdjęcia, od pracy, którą może wykonać tylko fachowiec… Wyposażamy każdego, mężczyznę, kobietę czy dziecko, mających dość inteligencji, by wycelować obiektyw i nacisnąć przycisk… w narzędzie, które całkowicie uwalnia użytkownika od konieczności posiadania specjalnych urządzeń albo jakiejkolwiek fachowej wiedzy.

Entuzjastyczne przyjęcie w prasie, nie przełożyło się początkowo na sukces finansowy aparatu, pojawił się on wraz z kolejnymi jego ulepszeniami. Był jednak dość drogi, kosztował 25 dolarów, co odpowiadało miesięcznemu zarobkowi robotnika wykwalifikowanego. Na wykonanie odbitek trzeba było wydać kolejne 10 dolarów. Eastmann nie zraził się tym. Rok po premierze „pstrykacza”, jak szybko nazwano ten typ aparatu, Eastmann wprowadził ulepszoną wersję, Kodak 2 (papier światłoczuły zastąpiono filmem celuloidowym).

Rynek fotograficzny zareagował na Kodaka bardzo żywiołowo. Pojawili się szybko naśladowcy. Wpłynęło to na wzrost konkurencji oraz obniżenie ceny. Eastmann zastosował nowe metody marketingu w popularyzacji swego produktu. „You press the button and we do the rest” (Naciskasz spust, a my robimy resztę). To hasło odtąd będzie towarzyszyć produktom pomysłowego Amerykanina. Reklamy ukazały się w popularnych czasopismach, sprzedawcy otrzymali od firmy literaturę fachową i przykładowe zdjęcia wykonane aparatem.

Przedsiębiorca i wynalazca zmienił także formy zarządzania. W 1889 roku założył firmę Eastmann Kodak Company. Bardzo szybko stworzył cały system obsługi klienta, od produkcji filmów, aparatów i ich części, kończąc na otwarciu sieci sklepów i punktów sprzedających aparaty i wywołujących zdjęcia czy robiących kolejne odbitki. W następnych latach otworzył przedstawicielstwa firmy w Europie.

W 1898 roku Eestmann wprowadził do sprzedaży nowy aparat, aparat składany, pionier nowoczesnych aparatów na film rolkowy. Format negatywu 6X9 był przez dziesięciolecia uważany za standardowy. W 1902 roku Kodak wprowadził do użytku maszynę do wywoływania zdjęć. Amatorzy fotografii nie musieli już korzystać z własnych ciemni do wywołania filmów.

Firma stale rosła. W 1907 roku Eastman Kodak Company zatrudniało na całym świecie 5 tys. osób, w 1927 roku było to już 20 tys. osób.

Pojawienie się aparatów Kodaka zmieniło podejście do fotografii, stała się ona mniej formalna. Zdjęcia nie były upozowane, wyrażały często uczucia (radość, smutek i inne). Pojawiły się nowe motywy związane z dniem codziennym czy spędzaniem czasu wolnego na świeżym powietrzu. Swoje produkty Eastmann kierował także do kobiet (fotografia była dotąd domeną mężczyzn). Był zdania, że one częściej robią zdjęcia. W połowie lat 20. XX wieku Kodak skoncentrował się na produkcji filmów i tanich aparatów do robienia zdjęć.

Targi w Lipsku w 1925 roku

Po raz pierwszy nowy aparat zakładów z Wetzlar przedstawiono na targach w Lipsku w dniach od 1 do 11 marca 1925 roku. Były to targi techniczne i budowlane, w ramach których zorganizowano specjalną ekspozycję „Messeausstellung Kino, Foto, Optik und Feinmechanik” (Wystawa Targowa Kino, Zdjęcie, Optyka i Mechanika Precyzyjna).

Stoisko Leitz’a z numerem 194/195 znajdowało się na górnym piętrze hali wystawowej (Turnhalle Leipzig). Postanowiono dobrze przygotować się marketingowo. Opracowano różnego rodzaju materiały informacyjne. Wydrukowano ulotki, broszury. Do kupienia nowego aparatu zachęcały plakaty reklamowe. Na jednym z nich umieszczono jowialnie wyglądającego starszego jegomościa w białej koszuli i krawacie, który w rękach trzymał aparat. Plakat zatytułowano „Kleinfilmkamera Leica” (Aparat małoobrazkowy Leica).

Gości zainteresowanych Leiką witał Karl Koch, doświadczony sprzedawca produktów Leitza. Udało mu się sprzedać kilka egzemplarzy. Jednocześnie duże sklepy fotograficzne w Berlinie, Düsseldorfie, Frankfurcie, Kolonii, Monachium i Norymberdzie otrzymały egzemplarze aparatu, wysłano je także do przedstawicielstw zagranicznych Leitza. O nowym aparacie pisano oczywiście także w prasie fotograficznej. Czasopismo „Photofreund” w czerwcu 1925 r. tak przedstawiało aparat:

Kamera, która to wszystko robi, musi być jak najbardziej precyzyjna, jeśli ma być zadowalająca w dłuższej perspektywie. A Leica to precyzyjna praca, tak, może nawet to wyrażenie nie jest wystarczająco precyzyjne, można śmiało powiedzieć: to jest praca jak w zegarku. Jedna rzecz prowadzi do drugiej, bardzo dokładnie, bardzo niezawodnie, nieuchronnie i praktycznie.

W pierwszym roku sprzedano 857 sztuk aparatu. W następnych latach liczba stale rosła. W 1928 roku sprzedano już 7550 sztuk.

Czy sukces Leiki był oczywisty? Nie jest łatwo odpowiedzieć na to pytanie. Leitz miał do czynienia z dużą konkurencją. W fotografii nadal dominowały duże formaty. Powiększania zdjęć nie znano, nie posiadano też odpowiednich urządzeń (natomiast dużym zainteresowaniem cieszyły się projektory, które pozwalały wyświetlać na dużym ekranie pojedyncze klatki).

Taśmy filmowe używane w pierwszej połowie lat 20. XX wieku w kinach nie nadawały się zbytnio do fotografii małoobrazkowej. Posiadały niską czułość oraz grube ziarno. W kinie klatki filmu przewijały się z prędkością 24 na sekundę, mankamenty te nie były więc dostrzegane przez widza. Ponadto duże firmy z branży fotochemicznej były początkowo mało zainteresowane ewolucją filmów kinematograficznych na potrzeby fotografii małoobrazkowej.

Do nowego produktu należało przekonać przede wszystkim sprzedawców i użytkowników. Praca z nowym aparatem nie była łatwa. Wymagała cierpliwości i pewnych zdolności manualnych. Film perforowany o długości ok. 2 m (początkowo nawijało się go w ciemni) należało włożyć równomiernie od spodu do aparatu (ten sposób wkładania filmu będzie cechą charakterystyczną wszystkich aparatów Leica).

Wcześniej należało przyciąć go na odpowiednią długość. Potem po zamknięciu dolnej klapy naciągało się film do zdjęcia. Następnie ustawiało się odpowiedni czas, odległość oraz na obiektywie przysłonę. By usprawnić korzystanie, Barnack bardzo szybko zaprojektował kasetkę do filmu. Filmy odtąd można było wymieniać przy świetle dziennym, w trakcie robienie zdjęć w domu czy terenie.

Leikę od innych aparatów różniło wiele cech. To one z biegiem czasu zrewolucjonizują fotografie, a firmy konkurencyjne zmuszą do naśladownictwa lub doskonalenia własnych produktów. Jedna z pierwszych to kompaktowość. Leicę można było wszędzie zabrać. Miała małe rozmiary 13,3X5,5X3 cm i ważyła 425 g (z naładowaną kasetą dochodziło dodatkowe 50 g). Można ją było w każdej chwili wyciągnąć z kieszeni czy torby, w sposób niemal niezauważony robić zdjęcia.

Potwierdzały to pierwsze wprawki. Pokazywały sytuacje przypadkowe, spontaniczne. Aparat świetnie nadawał się do reportażu. Ponadto zdjęcia można było robić na wysokości oczu, co było całkowitym novum. Dawało inny sposób patrzenia. Leica pozwalała robić fotografie szybko jedno po drugim aż do 40 zdjęć na kasetę (inne umożliwiały tylko zrobienie zdjęć do 6, 9 czy 12).

W ten sposób można było utrwalić jedną scenę nie przerywając fotografowania na zmianę filmu czy płyt. Inną ważna cechą było to, że poprzez połączenie transportu filmu z nakładającą się światłoszczelną migawką po raz pierwszy w dziejach techniki fotograficznej usunięto problem niechcianych podwójnych naświetleń albo pustych zdjęć.

Sukces Leiki nie był więc natychmiastowy, jednak zastosowane innowacyjne rozwiązania przekonywały coraz większą liczbę osób i w efekcie zrewolucjonizowały fotografię. Zakłady w Wetzlar wykazały się dużą elastycznością na zgłaszane przez użytkowników problemy, starano się je szybko rozwiązywać i stale udoskonalać technikę robienia zdjęć Leicą i ich wywoływania.

Do już znanego sloganu „Kleine Negative, grosse Bilder” (Małe negatywy, wielkie zdjęcia) szybko doszedł nowy „Leica. Das kleine Photo-Wunder” (Leica. Mały cud fotograficzny).

Korzystałem m.in.:

Ernst Leitz II. „Ich entscheide hiermit: Es wird riskiert”, hrsg. Von Knut Kühn-Leitz, Königswinter 2014.

Michael Pritchard, 50 najsłynniejszych aparatów fotograficznych w historii, Warszawa 2017.

Podcast #wielkahistoriamalegoaparatu jest dostępny:
close

NEWSLETTER

Jeśli chce Pani/Pan być na bieżąco informowana/y o najnowszych odcinkach podcastu, proszę o zapisanie się na bezpłatny newsletter i dołączenie do innych subskrybentów.
Zapisując się na newsletter, akceptuje Pani/Pan zasady opisane w Polityce prywatności.

Wypisanie się z prenumeraty newslettera jest możliwe w każdej chwili.